Google
   HISTORIA PARAFII 1st
   MSZE ŚWIĘTE 1st
   GALERIA 1st
   OGŁOSZENIA 1st
   KLAUZULA RODO 1st
          polecamy:
 
  Księża
  Sakramenty
  Kancelaria
  Pismo Święte
  Piesza pielgrzymka
  MB Pocieszenia
  Siostra Adelgund
  Wspólnota Szkół Kat.
  Rodzina Kolpinga
  Schola Bazyliszki
  Ogniska Sw. Rodziny
  Księga gości
 
 
  Pielgrzym
  Gość Niedzielny
  Niedziela
  KAI
  Opoka
  Wiara.pl
  Radio Głos










































Aktualności 


List Biskupa Pelplińskiego na Boże Narodzenie

Jak każdego roku w Boże Narodzenie ks. biskup Jan Bernard Szlaga skierował list do wszystkich wiernych Diecezji Pelplińskiej. Zapraszamy do lektury: 


Emmanuel to Bóg,
który niesie nadzieję

List pasterski Biskupa Pelplińskiego na Boże Narodzenie
Roku Pańskiego 2007

Drodzy w kapłaństwie moi bracia prezbiterzy, umiłowani w Panu!

Pan Bóg pozwolił nam znów doczekać dnia swoich narodzin. W pełni czasu posyła swojego Syna, aby wyzwolić nas ku pełni szczęścia, to znaczy obdarzyć swoim zbawieniem.

Księga świąt i obchodów liturgicznych, czyli Martyrologium Romanum, Martyrologium Rzymskie, pod datą 25 grudnia, zanim wymieni wszystkie wspomnienia świętych na ten dzień przypadające, mówi o kontekście historycznym przyjścia Jezusa Chrystusa na ziemię. Jest to kontekst bardzo szeroki, od stworzenia świata, poprzez dzieje narodu wybranego, także poprzez historię olimpiad greckich, aż po czas cezara Augusta, kiedy to za jego sprawą i dzięki jego sukcesom świat cały zażywał pokoju – toto orbe in pace composito. To przedziwne wydarzenie utrwaliło się w historii jako Pax Romana, pokój rzymski, a zasługi cezara Augusta czczono w Rzymie na sposób boski w świątyni poświęconej właśnie jego dziełu: ara pacis Augustae.

Bóg nie pozostał z boku tych ludzkich sukcesów. Wtedy właśnie, kiedy wszystko było niejako spowite pokojem, Bóg ten pokój ubogacił swoim błogosławieństwem. Mówił przez aniołów, że urodził się Boży Syn, a stąd: Chwała Bogu na wysokości, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał (Łk 2,14). Zauważmy, jak bardzo ważne jest to uszczegółowienie – pokój należy się tym, w których Bóg sobie upodobał, bo żyją według Jego woli, zgodnie z Jego prawem. A więc w Bożym Narodzeniu jednoczą się w radosnym przeżyciu szczęścia z obecności Boga wszyscy, którzy rozumieją, że oto Bóg wprowadza na świat swojego Pierworodnego i mówi: Tyś moim Synem, Jam cię dziś zrodził (Ps 2, 7; Hbr 1,5).

1. Chrystus o swoim narodzeniu

Zapytajmy, co sam Pan Jezus mówił o swoim narodzeniu i o celu swego przyjścia na ziemię. Mówił o tym już pod koniec swojego życia, gdy rozmawiał z Piłatem: Ja się na to urodziłem i na to na świat przyszedłem, by dać świadectwo prawdzie (J 18, 37). Akurat w starciu z władzą rzymską, a może odwrotnie – w starciu władzy rzymskiej z Bogiem, Jezus Chrystus odkrywa całe bogactwo swojego powołania i posłania. Jest z ludźmi po to, aby ukazać Bożą prawdę. Ludzkie prawdy są często niepełne, są często tylko półprawdami, są często przekłamaniami prawdy, bywają tendencyjnie szkicowaną prawdą, która niby ma służyć człowiekowi. Czy z tym wolno żyć?

Przyjście Jezusa Chrystusa na świat w Betlejem spowodowało znaczne poruszenie u władcy Judei tamtego czasu. Herod był przerażony, a z nim cała Jerozolima (Mt 2,3), że oto urodził się król, który może mu zagrażać. Tak Chrystus niejako wpisuje się w dzieje świata, który chce Boga często wyprzedzić w swoich pomysłach i w swoich nie zawsze zgodnych z sumieniem inicjatywach. Warto o tym pomyśleć jeszcze raz w dzień Bożego Narodzenia, mając za sobą rozmaicie przeżywane fakty ostatnich miesięcy, kiedy usiłowaliśmy wybrać dla siebie najlepszy model naszego rozwoju społecznego, gospodarczego, politycznego.

W dialogu Chrystusa z Piłatem właśnie on zaczął spór o władzę. Namiestnik rzymski, przekonany o swej bezwzględnej przewadze nad Chrystusem, mówił, że ma prawo Go uwolnić, ma też prawo skazać. Jezusowe słowa: nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci z góry nie była dana (J 19,11), stanowią klucz do zrozumienia istoty władzy wszystkich rządzących. To Bóg niejako dzieli się swoją władzą z ludźmi, których w wolnych wyborach wskazuje społeczeństwo. Dla rządzących oznacza to kierowanie się tym, co daje mocny fundament życia społecznego, a w naszym najgłębszym przekonaniu jest to uznanie Bożego prawa w całej rozciągłości, a więc i w zakresie polityki, i gospodarki, i w zakresie ustawodawstwa społecznego, nade wszystko w zakresie życia religijnego. Swoim uczniom Jezus mówił: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was (Mt 20,25). Jezus stwierdza, że władza to służba. Dlatego Jego królestwo to prawda i życie, świętość i łaska, sprawiedliwość, miłość i pokój (Pref. o Chrystusie Królu)

2. Czy wszystko jest zgodne z Chrystusowym pokojem?

Historia uczy, że nie zawsze łatwo egzekwuje się od rządzących takie sprawowanie władzy, aby odpowiadało Chrystusowemu wzorcowi panowania. Są niekiedy tak zapatrzeni w siebie, że uciekają się nawet do odwetu w postaci groźnych i okrutnych represji. Na szczęście tak trudne doświadczenie mamy już dawno za sobą. Ale i w demokracji wybór nie zawsze idzie w kierunku obiektywnie pomyślnym. Trzeba więc stale przygotowywać nowych ludzi, a zatem prowadzić szeroko rozumianą pedagogizację życia społecznego. Nie ustawać w nauczaniu tego, czego uczy Kościół odnośnie do spraw społecznych. Mamy znakomite dokumenty społecznej doktryny papieży, a daleko nie szukając – Pawła VI, Jana Pawła II i już wielokrotne wypowiedzi Benedykta XVI. Poza tym drogą skuteczną jest modlitwa o opamiętanie się rządzących, gdyby posunęli się nazbyt daleko i odeszli całkowicie od ideałów, jakich wymaga Chrystusowy wzór panowania. Modlitwa, która może być także subtelnym przypominaniem problemów, jest nade wszystko wołaniem o Bożą pomoc, kiedy sami sobie nie wystarczamy. A poza tym – ile tu możliwości dla Akcji Katolickiej, dla jej systematycznej pracy!

A jak zachować się w przypadku takiego układu społecznego i politycznego, kiedy obowiązki wobec Chrystusa i wobec danej władzy państwowej są rozbieżne? Mieliśmy w naszej najnowszej historii przykłady, kiedy wybór mniejszego zła miał się okazać, i być może doraźnie tak było, wyborem lepszej drogi. Zwalczanie zła złem prowadzi jednak do jeszcze większego zła, bo po prostu mnoży zło, więc trzeba je dobrem zwyciężać (Rz 12,21). Apostoł Paweł też nie żył w łatwych czasach, ale adresatom  Listu do Rzymian wskazał, że nie ma władzy, która by nie pochodziła od Boga (13,1). Zwróćmy uwagę, że Apostoł mówi o władzy, nie zaś o tych co tę władzę sprawują. Chrześcijanie winni zwracać uwagę na niedostatki w kierowaniu państwem. To  jest na pewno bardzo skuteczne i na pewno kształtuje świadomość społeczną. Nie należy rezygnować z takich form obecności w życiu społecznym. Ale nie wystarczy sama krytyka. Trzeba ukazywać pozytywny wybór drogi lepszej. To jest m.in. zadanie opozycji, które nie powinno się kończyć na dążeniu do odzyskania czy do zdobycia władzy. Niech rządzi ten, kto lepiej umie rządzić.

Władza polityczna sama w sobie może być pewną abstrakcją, jeżeli nie  sprawdza się w działaniach konkretnych, a te muszą dotyczyć człowieka,  nade wszystko rodziny. Ona jest bowiem żywą komórką, która zapewnia społeczeństwu życie, trwanie, pamięć pokoleń. Dlatego też działania władzy powinny się sprawdzać w nastawieniu przyjaznym dla każdej rodziny. Jeżeli jest dziś tyle patologii społecznej, to znaczy że zabrakło jakichś elementów porządkujących i dyscyplinujących w wychowaniu rodzinnym, które nazbyt liberalne, może stać się jeszcze bardziej liberalne w szkołach, i wtenczas powstaje cała tragedia chorych układów społecznych. Stąd też dbałość o rodzinę pod każdym względem, o pomyślność rodziny, o dzietność rodziny, o życie w rodzinie, o życie każdego dziecka, także tego sprzed urodzenia, to jest zadanie, które się rozpisuje na wiele ministerstw, rad, komisji i zespołów po to, by dopilnować tych najmniejszych jednostek społecznego „układu krwionośnego”. Oczywiście, zawsze będzie jakiś margines patologii, ale będzie coraz mniejszy, im lepsze będą nasze rodziny, im lepsze będzie naszych najmniejszych wychowywanie. Dlatego nie wolno rodziny krzywdzić, przeciwnie – wciąż wspierać ją sprzyjającymi ustawami, z których będą wynikać realne pomoce.  

3. Zakotwiczeni w Bożej nadziei

Umiłowani w Panu! Dzisiaj jest Boże Narodzenie. Nie sposób jednak wyłączyć z naszego myślenia tego, co niepokoi i martwi. Tym bardziej nie  rozstawajmy się z nadzieją. Bądźmy ludźmi nadziei! Bądźmy ludźmi niosącymi optymizm, zwłaszcza w życie rodzinne, społeczne, w nasze życie zawodowe, w życie osiedla, miasta, wsi. Bądźmy ludźmi, którzy są zwiastunami pokoju Bożego, tak jak po raz pierwszy tego nauczyli ludzi aniołowie z betlejemskich wzgórz: Chwała Bogu na wysokości, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał.

Na progu tegorocznego Adwentu Ojciec Święty Benedykt XVI obdarował nas swoimi przemyśleniami, jakie wzbudził w nim Duch Święty, który prowadzi ludzi Kościoła. Wobec tylu zagrożeń współczesnej cywilizacji, pisze Benedykt XVI w swojej drugiej encyklice Spe salvi, jedynie chrześcijańska cnota nadziei może nam otworzyć realną drogę ku szczęśliwej przyszłości zarówno doczesnej, jak i wiecznej. Trzeba tylko odkrywać i odkryć, że niezmiennie nadzieją człowieka pozostaje Jezus Chrystus i ofiarowane nam przez Niego zbawienie.

Dość często tak się zdarza, że świąteczna radość wyczerpuje się wtedy, gdy trwają przygotowania do uroczystości Bożego Narodzenia. Pewnie prawdą jest, że niekiedy większe emocje przeżywa się przed uroczystością, tak jak przed podróżą, czy przed jakąś szczególną gościną, ale kiedy się ona już spełni, jesteśmy jakby zmęczeni i wszystko to oczekiwane płynie obok nas. Być może i Boże Narodzenie jest tego przykładem, że często przygotowania wyczerpują całą naszą radość i zmęczeni już czekamy pierwszego dnia poświątecznego, ażeby znów stawić się do pracy. Ale niech dzisiaj nie zabraknie tej koniecznej refleksji o rodzinie. Z doświadczenia dobrze o tym wiemy, że Boże Narodzenie to jest naprawdę święto rodzinne. Niech zatem Boży pokój ogarnie wasze rodziny, wspólnoty domowe, które są kościołami domowymi, gdzie ojciec jest  kapłanem dla rodziny, bo przecież on jest odbiciem Ojca niebieskiego, a matka niesie całą radość Bożego serca, które dzieli się dobrem z człowiekiem. Życzę wam, drodzy w Panu, ażeby te święta były jeszcze jednym  doświadczeniem Bożego dobra, piękna i prawdy.

Owszem, wszyscy to wiemy, że jest tak dużo pośród nas ludzi nieszczęśliwych. Są opuszczeni, samotni, niekoniecznie ze swojego wyboru. Są tacy ludzie, o których inni zapomnieli. Są dzieci porzucone przez rodziców, które odnajdują jakiś okruch szczęścia w rodzinach zastępczych czy w domach dziecka. Tych spraw nie wolno przeoczyć przede wszystkim w Boże Narodzenie. Wzbudźmy w sobie życzliwość wobec sierot i w ogóle ludzi nieszczęśliwych, wobec ludzi w żałobie, pomóżmy im zobaczyć coś innego i coś piękniejszego niż ich własne nieszczęście. Życzę wam, drodzy w Panu, aby Boże Narodzenie było dla was wszystkich, i tego też sobie życzę, pomocą ku temu, byśmy wszyscy mogli w Imię Boże wejść w nowy rok 2008 z nadzieją, że spełnią się nasze oczekiwania, i że spełni się wobec nas posłannictwo Bożej łaski, która ciągle nas wspiera i pomaga odnajdywać siebie samych na naszej drodze ku szczęściu. Wszystkim wam, drodzy w Panu, z serca błogosławię: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.


Pelplin, Boże Narodzenie 2007.

† Jan Bernard Szlaga

 

Biskup Pelpliński  




kontakt    
wykonanie