Google
   HISTORIA PARAFII 1st
   MSZE ŚWIĘTE 1st
   GALERIA 1st
   OGŁOSZENIA 1st
   KLAUZULA RODO 1st
          polecamy:
 
  Księża
  Sakramenty
  Kancelaria
  Pismo Święte
  Piesza pielgrzymka
  MB Pocieszenia
  Siostra Adelgund
  Wspólnota Szkół Kat.
  Rodzina Kolpinga
  Schola Bazyliszki
  Ogniska Sw. Rodziny
  Księga gości
 
 
  Pielgrzym
  Gość Niedzielny
  Niedziela
  KAI
  Opoka
  Wiara.pl
  Radio Głos










































Aktualności 


Panie, naucz nas modlić się!

Prośba skierowana do Chrystusa: "Panie, nausz nas modlić się..." jest wciąż aktualna. Wiele razy zastanawiamy się nad tym, czy potrafimy się modlić, czy nasza modlitwa jest skuteczna, czy ma ona sens. Chciałbym przytoczyć dziś słowa Jana Pawła II, który rozważał problem modlitwy w czasie Mszy św. odprawianej dla Polaków w Castel Gandolfo w 1980 r.:

„Panie, naucz nas modlić się...". Te słowa, które przypomniała nam dzisiejsza Ewangelia, skierowane wprost do Chrystusa, bynajmniej nie są tylko słowami historycznymi; są to słowa, które wciąż powtarzają ludzie. Problem stale aktualny: problem modlitwy. Co to znaczy modlić się? Jak się modlić? I dlatego też stale aktualna jest ta odpowiedź, którą dał Chrystus. Jak odpowiedział Chrystus? Do pewnego stopnia nauczył pytających, jakie słowa mają wypowiadać, kiedy się modlą, kiedy się zwracają do Ojca. Te słowa są w dwóch zapisach ewangelicznych. Zapis z dzisiejszej Ewangelii różni się nieco od tego, który jest nam znany na co dzień, my bowiem odmawiamy „Modlitwę Pańską" według zapisu z Ewangelii św. Mateusza. Nauczył wiec Chrystus słów modlitwy, słów najdoskonalszych, najzupełniej szych. Wszystko w nich się zawiera. Jednakże odpowiedź Chrystusa nie ogranicza się tylko do tekstu, do słów, jakie mamy wypowiadać modląc się. Jest to sprawa daleko pełniejsza, można by powiedzieć także, bardziej złożona.

Co to znaczy modlić się? Modlić się to znaczy odczuwać swoją niewystarczalność poprzez różne potrzeby, które jawią się człowiekowi, które są jego udziałem stale i wciąż, tak jak np. potrzeba chleba, do której odwołuje się Chrystus, przykładowo mówiąc o owym człowieku, budzącym swojego przyjaciela o północy, za chlebem. Tych potrzeb jest wiele. Potrzeba chleba jest poniekąd symbolem wszystkich potrzeb materialnych, potrzeb ludzkiego ciała, potrzeb tej egzystencji, która wynika z faktu, że człowiek jest ciałem. Jednakże skala tych potrzeb jest większa. Do odpowiedzi Chrystusa w dzisiejszej liturgii należy także i to wspaniałe wydarzenie z Księgi Rodzaju, którego główną postacią jest Abraham, a głównym problemem jest problem Sodomy i Gomory, albo inaczej jeszcze: problem dobra i zła, problem grzechu i winy, to znaczy problem sprawiedliwości i miłosierdzia. Wspaniała jest la rozmowa Abrahama z Bogiem, która ukazuje, że modlić się to znaczy poruszać się stale w obrębie sprawiedliwości i miłosierdzia, niejako wchodzić pomiędzy jedno a drugie w Bogu samym. Tak więc modlić się to znaczy być świadomym, w pełni świadomym, wszystkich potrzeb człowieka, całej prawdy o człowieku, i w imię tej prawdy, której bezpośrednim podmiotem jestem ja sam, ale nie tylko ja, moi bliźni, wszyscy ludzie, cała ludzkość, w imię tej prawdy zwracać się do Boga jako do Ojca. Otóż wedle odpowiedzi Chrystusa na pytanie: „naucz nas modlić się", właściwie wszystko sprowadza się do tego jednego: nauczyć się modlitwy to znaczy nauczyć się Ojca. Jeżeli tego się nauczymy w całym, pełnym tego słowa znaczeniu, w pełnym wymiarze tej rzeczywistości „Ojciec", nauczyliśmy się wszystkiego. Nauczyć się Ojca to znaczy znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego się modlić, znaleźć również odpowiedź na szereg pytań związanych np. z faktem, że się modlę, a jednak w tym czy innym wypadku nie jestem wysłuchany. Chrystus na to pytanie daje pośrednio odpowiedź również w dzisiejszym czytaniu, w dzisiejszej Ewangelii. I na te pytania daje odpowiedź w całym doświadczeniu chrześcijańskim. Nauczyć się Ojca to znaczy nauczyć się bezwzględnego zaufania. Nauczyć się Ojca to znaczy nauczyć się tej pewności, że absolutnie nie może ci odmówić. To wszystko jest powiedziane w dzisiejszej Ewangelii. Że nie odmawia ci wówczas, także i wówczas, kiedy wedle wszystkich wskaźników materialnych, a nawet psychologicznych, zdaje ci się odmawiać. Nigdy ci nie odmawia. Otóż nauczyć się modlić to znaczy nauczyć się w ten sposób Ojca, nauczyć się też pewności, że Ojciec nigdy nie odmawia, tylko zawsze daje Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. Dary, o które my prosimy, są różne, bo są różne potrzeby: prosimy wedle naszych potrzeb i nie może być inaczej. Chrystus potwierdza tę postawę. Tak jest: macie prosić wedle Waszych potrzeb, tak jak je odczuwacie, tak jak one, te potrzeby, dają. się Warn we znaki, czasem bardzo boleśnie - tak macic prosić. Natomiast jeżeli chodzi o odpowiedź, to odpowiedzią musi być zawsze, na każdą prośbę jeden zasadniczy dar: Ojciec daje Ducha Świętego. I daje Ducha Świętego ze względu na swojego Syna. Po to dał swojego Syna, dał swojego Syna za grzechy świata, dał swojego Syna wychodząc na spotkanie wszystkich potrzeb świata, wszystkich potrzeb człowieka, żeby w tym Synu, ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, stale dawać Ducha Świętego. To jest Jego Dar.

Nauczyć się modlitwy to znaczy nauczyć się bezwzględnego zaufania do Ojca, który zawsze daje nam ten największy Dar. A dając ten największy Dar, nigdy nas nie zawodzi. Bo chociaż czasem, a nawet często, nie otrzymujemy tego, o co bezpośrednio prosimy, jeżeli otrzymamy ten największy Dar, to w nim otrzymamy także wszystkie inne, chociaż nie zawsze sobie to uświadomimy, że w nim otrzymaliśmy wszystkie inne.

Dla mnie najbardziej wstrząsającym przykładem jest zawsze człowiek, którego spotkałem w szpitalu. Był ciężko chory, była to zresztą konsekwencja obrażeń, jakich doznał w czasie Powstania Warszawskiego. Mówił mi w tym szpitalu, że jest tutaj tak strasznie szczęśliwy. Na jakiejś innej drodze ten człowiek został uszczęśliwiony, ponieważ na drodze widzialnej, na drodze sprawdzianów fizycznych, lekarskich, nie było podstaw do tego, żeby twierdzić, iż jest taki szczęśliwy, że jest mu tak dobrze, że tak bardzo zastał wysłuchany przez Boga. A jednak został wysłuchany w innym wymiarze swego człowieczeństwa, został wysłuchany, otrzymał Dar i w tym Darze znalazł szczęście, będąc tak bardzo nieszczęśliwy.

Dzisiejsza liturgia, którą tutaj sprawujemy, w środku ogrodów w Castel Gandolfo, daje jakby szczególną okazję do tego, ażeby połączyć się w duchu z tymi wszystkimi, którzy tutaj są obecni, i z tymi wszystkimi, którzy tutaj są obecni poprzez obecnych. Pragnę w sposób szczególny połączyć się z tymi wszystkimi w mojej Ojczyźnie, którzy się modlą. My, modlący się tutaj, jesteśmy z nimi w szczególnej łączności. Jeżeli prawdą jest, że „przez świat idzie rewolucja", ta, o której śpiewaliście na początku Mszy św., to jest chyba ta najbardziej potrzebna człowiekowi rewolucja, kiedy zawiódłszy się na wielu ideologiach związanych z wymiarem ciała, doczesności, z porządkiem materii, poddaje się działaniu Ducha i odkrywa w sobie potrzeby tego, co duchowe. Myślę, że taka rewolucja w jakiś sposób idzie dzisiaj przez świat, idzie również przez Polskę. Wiele jest takich wspólnot, które modlą się, modlą się tak, jak może nie modlono się przedtem: inaczej, pełniej, bogaciej, z większym otwarciem na ten Dar, który daje Ojciec, a także z jakimś nowym ludzkim wyrazem tego otwarcia, z jakimś nowym, powiedziałbym, programem kultury modlitwy. Wiele jest tych wspólnot. Pragnę z nimi wszystkimi się połączyć, gdziekolwiek się znajdują     na polskiej ziemi, a także na całej ziemi.

Ta wielka rewolucja modlitwy jest owocem Daru, a jest także sprawdzianem jakichś bardzo wielkich potrzeb i zagrożeń współczesnego człowieka, współczesnego świata. Myślę, że modlitwa Abrahama i jej treść jest bardzo aktualna w czasach, w których żyjemy, że bardzo potrzebna jest taka właśnie modlitwa, takie jak gdyby targowanie się z Bogiem o każdego sprawiedliwego, ażeby dla niesprawiedliwości nie był zgubiony świat. Potrzebna jest taka modlitwa, wciskająca się jak gdyby w Serce Boże pomiędzy tym, czym jest w nim sprawiedliwość, a tym, czym jest miłosierdzie. Potrzebna jest taka modlitwa. Modlitwa wielkiego błagania za ludzi, za ludzkie środowiska i wspólnoty, za narody, za nasz naród, za całą ludzkość. Taka Abrahamowa modlitwa.

Tak więc odpowiedź Chrystusa na pytanie: „naucz nas modlić się" jest wciąż aktualna. I trzeba ją odczytywać w tej pierwotnej treści, w jakiej została napisana w Ewangelii. Musimy ją odczytywać wedle znaków czasu, wedle znaków tego czasu, w którym żyjemy, a owocem takiego słuchania odpowiedzi Chrystusa, takiego jej odczytywania będzie właśnie wielka modlitwa, każda modlitwa, którą odmawiamy, każda modlitwa, którą odprawiamy, również i ta modlitwa, którą odmawiamy i którą odprawiamy teraz - ta największa 7 modlitw, w której sam Chrystus modli się z nami i przez nas, w której modli się wołaniem niewymownym Jego Duch, z nami i przez nas, sprawujących Eucharystię. Amen.

Jan Paweł II




kontakt    
wykonanie